×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 183.
sobota, 22 grudzień 2012 21:06

Ktoś ukradł pierniki, nasze pierniki

Podobno są na świecie tacy ludzie, którzy bardzo lubią święta i tacy, którzy ich nie znoszą. Mieszkańcy naszego miasteczka należą do pierwszej grupy. Wyjątek stanowi pan mleczarz, który po usłyszeniu pierwszego dźwięku kolędy wkłada zatyczki do uszu i wiesza na drzwiach tabliczkę z napisem: „Świętemu Mikołajowi i choince wstęp wzbroniony”. Dzisiaj rano wstałam o szóstej i miałam piernikowy plan. Najpierw zrobię kolorowe lukry, potem wyjmę piernik z trzech puszek, które upiekłyśmy z Walerką trzy tygodnie temu, a na końcu spróbuję wyciągnąć gąskę z łóżka. 

Choć przyznaję, nie jest to łatwe zadanie. Łatwiejsze byłoby upieczenia zawijanego, drożdżowego makowca. 
– Spróbuję – powiedziałam do siebie i pobiegłam do pokoju. 
– Jeszcze pięć minut albo pięćdziesiąt – gęgnęła tylko gąska.
– Jeśli nie chcesz to nie – powiedziałam krótko. – Leż sobie, a ja pójdę ozdabiać pierniczki kolorowymi lukrami. Czerwonym, zielonym, turkusowym, różowym, białym żółtym i pomarańczowym.
Miałam nadzieję, że gdy Waleria usłyszy o lukrowaniu pierników, natychmiast wyskoczy z łóżka. Odwróciłam się więc i poczłapałam do kuchni, mając nadzieję, że za chwilę pojawi się w niej także gąska. – To nie dzieje się naprawdę! – zawołałam, kiedy otworzyłam pierwszą puszkę. Było w niej tylko powietrze. W drugiej znalazłam tylko piernikowy zapach, a w trzeciej kawałeczek piernika. 
– Ktoś ukradł nasze pierniki – pomyślałam i natychmiast pobiegłam do sypialni gąski. 
– Walerio, mam bardzo złą wiadomość. Ktoś ukradł nasze pierniki. Zostawił tylko jeden mały kawałek piernikowego renifera. Chyba muszę zatelefonować do naszego policjanta, by pomógł je odszukać.
– Nie telefonuj do niego… – poprosiła gąska i schowała się pod kołdrą. – To ja zjadałam te pierniki – doszedł do mnie głos spod kołdry.
– Wszystkie? – spytałam.
– Wszystkie. Chciałam zjeść tylko jednego. Tę gwiazdkę, która miała żółte końcówki. Ale potem zobaczyłam inną, ozdobioną pomarańczowym lukrem i musiałam sprawdzić, która z nich jest smaczniejsza. Następnie zjadłam buciki z czerwonym lukrem i gwiazdki, i serduszka, i aniołki, i choinki. No i wtedy pojawił się korzenny reniferek, który powiedział: – Zjedz mnie, jestem taki korzenny. No i co miałam zrobić. Nie mogłam mu odmówić. Zjadłam. Drugiego też i trzeciego, i czwartego, i piątego, i szóstego, i tylko siódmego nie mogłam zjeść do końca, bo mój brzuch był już po brzegi wypełniony piernikami. 

Chciałam zrobić gąsce piernikową awanturę, ale ona tak smacznie opowiadała o wyjadaniu pierników, że tylko westchnęłam. 
– Nie gniewasz się na mnie? – z niedowierzaniem zapytała Walerka. – To znaczy, że mogę zjeść też świąteczne dyniowe ciasto z daktylami i makowiec z górą skórki pomarańczowej? – podskoczyła z radości gąska.
– Walerio… – fuknęłam na nią marszcząc nos. Co oznaczało, że stąpa po bardzo kruchym lodzie.
– Żartowałam tylko – uśmiechnęła się gąska i zaproponowała, że możemy kupić pierniczki w cukierni pana Celestyna Cynamona. 
– Nie, nie, moja droga – pokręciłam głową i postawiłam na stole stolnicę. 
– Znowu piernikujemy? – niedowierzała gąska.
– No tak – potwierdziłam. - Gdybyś nie zjadła pierników… Teraz byśmy je tylko lukrowały. 
– Uwielbiam piec pierniki – ucieszyła się gąska i dodała, że jest wspaniała, bo to dzięki niej możemy znowu piec świąteczne ciasteczka.
– Czy ty mi Cecylko nie powinnaś podziękować? – spytała jeszcze. – Za to, że możemy jeszcze raz ugniatać ciasto, wyjadać miodowo-cynamonową masę i wykrawać pierniki… 
– Oj, Walerio, Walerio – pokręciłam tyko głową i usypałam w emaliowanej misce górę z mąki pszennej.
Całe przedpołudnie robiłyśmy pierniki. Przepis i kilka fotek naszych piernikowych dzieł umieściłyśmy w galerii w zakładce PRZEPISY.

Pozdrawiam piernikowo!

Cecylka Knedelek

Kontakt

Cecylka Knedelek
Wydawnictwo Jedność dla Dzieci

ul. Jana Pawła II nr 4
25-013 Kielce

więcej...

Inne

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2010-2016 www.CecylkaKnedelek.pl