niedziela, 25 listopad 2012 21:52

ANIOŁKI DLA FILIPA

Opowiadając Wam kilka miesięcy temu historię o Elizie i jej walce z chorobą, napisałam, że moim największym marzeniem jest zrobić syrop na wszystkie choroby. Każdy maluch, kiedy tylko wyturla się z brzucha mamy, dostawałby ode mnie w prezencie butelkę takiego lekarstwa. I gdy tylko zakradłaby się do niego wstrętna pani Choroba, wypijałby kilka kropli tego syropu, a ona uciekałby tam, gdzie pieprz rośnie. A że i tam mieszkają dzieci, to stamtąd też by ją przegoniono. Może w końcu znudziłaby się ciągłymi ucieczkami i odeszła na zawsze. 

 

Niestety, nadal nie udało mi się wymyślić takiego syropu. Czy to znaczy, że do czasu rozlania syropu do buteleczek, nie mam pomagać dzieciom, tylko wylegiwać się w moim ulubionym fotelu? Ależ nie… Pomagam, ale inaczej. Niektórych uczę tabliczki mnożenia, innym pomagam rozwiesić pranie na lince w ogrodzie. Pomagam też gąsce uczyć się literek i Elizie potrzebującej wielu szmacianych lalek, dzięki którym jej rodzice kupią bardzo drogie lekarstwo. Pewnie zastanawiacie się, czy zbudowałam wielką fabrykę lalek, w której siedzą wszyscy mieszkańcy Starego Knedelkowa i od rana do wieczora szyją lalki? Nie mam takiej fabryki, ale mnóstwo pomocników mieszka w polskich miasteczkach, wsiach i miastach. Są w domach, szkołach, przedszkolach, bibliotekach. Wszędzie mali i duzi szyją lalki i przesyłają je Elizie. Dobrych ludzi jest więcej niż płatków śniegu, które każdej zimy lądują na naszym dachu. Kiedy pomagam, czuję się tak, jakbym miała skrzydła i latała, a jakaś dziwna energia wypełnia mnie od czubka głowy po najmniejszy palec u nogi. Ci, którzy pomagają, wiedzą, że pomaganie jest takie przyjemne. 
Tydzień temu dowiedziałam się, że w Antoninku, niedaleko Poznania, mieszka Filip, który walczy z tą samą chorobą co Eliza. Ma trzynaście lat i od szóstego roku życia zmaga się z tą chorobą. Kiedyś lubił opowiadać i śmiać się, teraz ma problemy nie tylko z wypowiadaniem bardzo prostych słów, ale także z połykaniem, chodzeniem i oddychaniem. Codziennie musi połknąć trzy białe pastylki. Jedna tak pastylka kosztuje tyle co duże pudełko klocków Lego. Rodzice i przyjaciele chłopca nie mają w domu skarbca, w którym stoją skrzynie ze złotymi monetami. Mają jednak coś o wiele cenniejszego – niezwykłą babcię, nazywaną przez wszystkich Anielską Babcią, gdyż pewnego czerwcowego popołudnia postanowiła szyć gałgankowe anioły, by je później wystawić na aukcję. Dzięki temu rodzice Filipa będą mogli kupić białe pastylki. Choć ta wyjątkowa Anielska Babcia od rana wieczora projektuje oraz szyje anielska ubranka, wycina skrzydła, zszywa sylwety aniołków, wypycha je i robi każdemu aniołowi kolorową włóczkową czuprynę – to nie jest w stanie uszyć tylu aniołów, by wystarczyły na kolejne pudełko pastylek dla chłopca. 
I dlatego kochani mieszkańcy miast, miasteczek i wsi pomóżcie Anielskiej Babci szyć anioły.
Potrzebuje ich bardzo, bardzo dużo. Mam nadzieję, że wkrótce z całej Polski setki aniołów będą leciały w kierunku domu Filipa. Wykroje aniołów i instrukcję ich wykonania znajdziecie w zakładce Joasia Naparstek.

Kiedy już uszyjecie anioła dla Filipa, włóżcie go do dużej koperty, napiszcie na kartce jego imię i wyślijcie na adres:

Filip Kozłowski
ul. Dobromił 40 
61-055 Antoninek k. Poznania

O Filipie Kozłowskim możecie także przeczytać na stronie: 
http://www.facebook.com/Filip.Kozlowski.walka.z.choroba


Pozdrawiam Was i biegnę do Joasi, zobaczyć, jakiego anioła szyje dla Filipa!

Cecylka Knedelek

Kontakt

Cecylka Knedelek
Wydawnictwo Jedność dla Dzieci

ul. Jana Pawła II nr 4
25-013 Kielce

więcej...

Inne

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2010-2016 www.CecylkaKnedelek.pl